RECENZJA
W
końcu jestem gotowa, aby wypowiedzieć się na temat "Spider-Man: Całkiem nowy
dzień" w reżyserii Destin'a Daniela Cretton'a. Widziałam kilka filmów z uniwersum Marvela, ale zdecydowanie
określiłabym się laikiem w tej dziedzinie. Do tej pory przeszkadzało mi, aby
oglądać filmy produkcji Marvela, bo jeśli chciało się zrozumieć jeden trzeba
było robić od razu maraton filmowy a najlepiej przeczytać jeszcze z kilka
komiksów. Dlatego choć do kina chodzę zazwyczaj sama, na film pod tytułem "Spider-Man: Całkiem nowy dzień" wybrałam się w towarzystwie przyjaciół, którzy o wiele bardziej rozumieją
świat, który przedstawia nam Marvel. Jednakże ku mojemu zaskoczeniu ten film
dało się zrozumieć bez znajomości kilkudziesięciu poprzednich produkcji.
Myślę,
że mogę określić się fanką Toma Hollanda i Zendayi, choć nie dzięki poprzednim
filmom o Spider-Manie i MJ. Poprzednie części o tym superbohaterze i jego
wybrance wydawały mi się filmami młodzieżowymi. Nie czułam się odbiorcą tego rodzaju kina. "Spider-Man: Całkiem nowy dzień" jak tytuł wskazuje pokazuje nam Petera
Parkera z zupełnie innej perspektywy – jako młodego mężczyznę, bardziej dojrzałego,
odpowiedzialnego, ale także samotnego, który chcąc chronić swoich bliskich
poprosił, by wymazano im pamięć a teraz musi liczyć się z konsekwencjami swojej
decyzji.
Jak
wspomniałam wcześniej seans oglądałam wraz z fanami Marvela, którzy utwierdzili
mnie w przekonaniu, że widzowie otrzymali Spider-Mana na jakiego czekali.
Oczywiście po głębszej analizie znajdzie się kilka kwestii do poprawy, ale
jeśli zastanawiacie się, czy warto wybrać się do kina to moim zdaniem
zdecydowanie tak. Jeśli uważacie inaczej z chęcią poznam Wasze zdanie w
komentarzach.