Translate

wtorek, 30 czerwca 2020

Król Lew

Historia młodego potomka lwiego tronu, który wpadł w zasadzkę złego stryja. Opowieść o zdradzie, nienawiści, ale także przyjaźni, nadziei i sile. Znajdziecie w tej bajce wiele pięknych, wesołych, oraz wzruszających piosenek, które zostaną z Wami do końca życia.

1994 rok: 

Twórcy: 
  • reżyserzy: Rob Minkoff, Roger Allers,
  • reżyserzy polskiego dubbingu: Maria Piotrowska, Joanna Wizmur,
  • scenarzyści: Jonathan Roberts, Linda Woolverton, Irene Mecchi,
  • scenarzystka polskiego dubbingu: Krystyna Skibińska-Subocz,
  • kompozytor: Hans Zimmer,
  • materiałów do scenariusza dostarczyli: Jim Capobianco, Burny Mattinson, Barry Johnson, Lorna Cook, Thom Enriquez, Andy Gaskill, Gary Trousdale, Kevin Harkey, Jorgen Klubien, Chris Sanders, Tom Sito, Larry Leker, Joe Ranft, Rick Maki, Ed Gombert, Francis Glebas, Mark Kausler,
  • montażyści: John Carnochan, Tom Finan, Ivan Bilancio,
  • scenografowie: Andy Gaskill, Chris Sanders,
  • producenci: Alice Dewey, Sarah McArthur, Thomas Schumacher, Don Hahn,
  • dźwiękowcy: Mark A. Mangini, Terry Porter, Richard L. Anderson, David J. Hudson, Mel Metcalfe.
Obsada polskiego dubbingu:
  • Wiktor Zborowski jako Mufasa,
  • Marek Barbasiewicz jako Skaza,
  • Michał Mech jako młody Simba,
  • Paweł Tucholski jako dorosły Simba,
  • Krystyna Tyszkiewicz jako dorosła Nala,
  • Krzysztof Tyniec jako Timon,
  • Emilian Kamiński jako Pumba,
  • Urszula Janowska jako młoda Nala,
  • Jacek Czyż jako Rafiki,
  • Tadeusz Borowski jako Zazu,
  • Miriam Aleksandrowicz jako Shenzi,
  • Marek Frąckowiak jako Banzai,
  • Maria Reif jako Sarabi
  • i inni.
Głosu w oryginalnej wersji użyczyli: 
  • Matthew Broderick jako dorosły Simba,
  • Moira Kelly jako dorosła Nala,
  • James Earl Jones jako Mufasa,
  • Jeremy Irons jako Skaza,
  • Nathan Lane jako Timon, 
  • Ernie Sabella jako Pumba,
  • Jonathan Taylor Thomas jako młody Simba,
  • Niketa Calame jako młoda Nala,
  • Robert Guillaume jako Rafiki,
  • Rowan Atkinson jako Zazu,
  • Jim Cummings jako Ed,
  • Whoopi Goldberg jako Shenzi,
  • Cheech Marin jako Banzai,
  • Zoe Leader jako Sarafina, matka Nali,
  • Madge Sinclair jako Sarabi,
  • Jason Weaver jako młody Simba (partie wokalne).
  


            Baśń filmowa pod tytułem „Król lew” to zdecydowanie klasyka, ale za co tak naprawdę kochamy tę bajkę ?
            Moim zdaniem przede wszystkim za emocje, które tam występują. Uczucia, przede wszystkim miłość są przedstawione szczerze. Gdy Simba rozrabiał ojciec umiał odpowiednio się zachować. Bywał zły, ponieważ każdy rodzic jest i byłby rozgniewany, gdyby jego dziecko go nie słuchało, ale wiedział, że ważniejsze od złości było, aby potomek zrozumiał swoje błędy.
W przypadku Simby spoczywała na nim duża odpowiedzialność za przyszłych poddanych, lecz każdy z nas powinien kierować się świadomymi decyzjami. Nasze postępowanie wpływa w większym, lub mniejszym stopniu na innych. Pięknie było to pokazane w nowszej wersji tej historii, gdy sierść Simby wędruje po świecie. Najlepiej zapamiętałam fragment, kiedy żyrafa spożywa liście (wraz z sierścią lwa) a potem żuk gnojowy prowadzi swą kulę. Coś, co dla innych jest, w tym przypadku dosłownie, odpadami dla innych może być ważne. Wiele osób wyrzuca butelki wraz z korkiem, bo dla nich to śmieci, lecz niektórzy potrafią wykorzystać ten niepotrzebny plastik, by stworzyć coś nowego a przy okazji pomóc potrzebującym.
            Mufasa starał się przekazać swojemu synowi, że wszyscy należymy do kręgu życia. Myślę, że to bardzo aktualna lekcja. Widzimy, co się dzieje z naszym światem przez to, że żyliśmy i nadal żyjemy ponad stan. Kupujemy więcej niż nam jest potrzebne. Musi być nowa sukienka na każdą imprezę, wezmę więcej w sklepie, najwyżej wyrzucę albo zjem za dużo skoro już jest to w domu, co z tego, że potem będę cierpieć na otyłość. Budujemy więcej dróg, bloków, zapominając o tym, że dzięki tym drzewom, które tak lubimy wycinać mamy tlen. Zastanawiamy się, dlaczego więcej osób w społeczeństwie cierpi na depresję a wiedzieliście, że wysoki poziom smogu wpływa na nasze samopoczucie?[1]
            Zazu mówi do Skazy: „Mama nie uczyła, że nie bawi się jedzeniem?” – nie chcę wszystkiego analizować pod względem ekologii i poglądów, ale głośno jest na temat osób, które nie jedzą mięsa. Widuję wiele postów wyśmiewających wegetarianizm, weganizm. Uważam, że nie ma z czego drwić. Świat dzieli się na mięsożerców, roślinożerców i wszystkożerców. To normalne. Nie ma powodu, by któraś ze stron krytykowała drugą, lecz jeśli ktoś kupuje 10 kg mięsa[2], bo MOŻE kiedyś zjem, a następnie uzna, że jednak nie ma apetytu to jest to zwykła bezmyślność. Jakieś zwierzę zginęło, byś Ty miał, co jeść. Jedz jeśli lubisz, ale szanuj to, co Ci natura dała.
            Jednak bajka nie uczy tylko, by szanować świat wokół nas, ale również korzystać z życia. Jeśli nie mamy na coś wpływu to po prostu trzeba wzruszyć ramionami i robić swoje. Jest to trudne, nawet bardzo, ale to jedyne rozwiązanie. Jeśli nie chcecie mnie posłuchać to odwołuję się do autorytetu – Pumba i Timon[3] (Hakuna Matata).
            Czasami możemy nie dostrzegać, jak pozbyć się problemu. Tak było, gdy Nala spotkała Simbę. Ułożył sobie życie, z dala od zmartwień i nie był świadomy, że ma w sobie na tyle siły, by pomóc poddanym na lwiej ziemi. Oh a jeśli o Simbie mowa, gdy żył w środowisku Pumby i Timona. Em dwóch facetów go wychowało i wyrósł na dobrego władcę. (Tak tylko mówię.)
            Istotne jest także, by zawsze być szczerym, to powtarzam chyba w każdej swojej recenzji, ale gdyby Skaza porozmawiał z bratem, co sprawia mu ból, lub kiedy Simba przyznałby, że to wujek wysłał go na cmentarzysko słoni, historia potoczyłaby się inaczej. Wyraźną oznaką, jak wygląda świat bez prawdy była lwia ziemia za rządów brata Mufasy, oraz hien.
            Bardzo ucieszyło mnie, że zarówno w baśni filmowej i filmie animowanym zwłoki króla były pokazane subtelnie, jakby spał. Należy pamiętać, że dzieło jest skierowane dla dzieci. Podobało mi się, że w nowej wersji twórcy trzymali się oryginału. W bajce pod tytułem „Dumbo” wprowadzono małe poprawki w scenariuszu, które miały znaczenie na przekaz, lecz „Król lew” zachował swoje pierwotne wartości.
            Możecie zapytać, po co oglądać utwór z 2019 roku skoro nie wprowadzono nic nowego? Moim zdaniem dla wybitnych efektów specjalnych, grafiki. Zwierzęta wyglądają, jak żywe. Dziecko ma bajkę a zarazem uczy się realnego wyglądu zwierząt. Chociaż polecałabym tę drugą wersję dla starszych dzieci, ponieważ oglądałam ten film animowany z młodszym bratem i nie zaciekawiła go.
            Polecam Wam zapoznać się z filmami, gdzie osoby dubbingujące, jak: Wiktor Zborowski[4], Emilian Kamiński[5], Krzysztof Tyniec[6], Tadeusz Borowski, Miriam Aleksandrowicz[7], Marek Barbasiewicz[8], Jacek Czyż[9] wypowiadają się o swoich postaciach, jak się przygotowywali do roli. W nowszej odsłonie mamy zmieniony skład osób dubbingujących, choć jest on bardzo dobry to brakowało mi pana Emiliana Kamińskiego wcielającego się w Pumbę.
            Uważam, że film z 2019 roku jest wart obejrzenia ze względu na pracę grafików, lecz oryginał zawsze pozostanie numerem jeden.   
           
Bibliografia:
·       https://www.youtube.com/watch?v=B8yoDkfaQ-Q z kanału: Widzę głosy, [Dostęp: 30.06.2020 r.]
·       https://www.youtube.com/watch?v=019GuJ1ssXs&t=273s  z kanału: Widzę głosy, [Dostęp: 30.06.2020 r.]
·       https://www.youtube.com/watch?v=QZgmzxppb2c z kanału: Widzę głosy, [Dostęp: 30.06.2020 r.]
·       https://www.youtube.com/watch?v=hc6DZLdxYVU z kanału: Widzę głosy [Dostęp: 30.06.2020 r.]
·       https://www.youtube.com/watch?v=B8yoDkfaQ-Q z kanału: Widzę głosy, [Dostęp: 30.06.2020 r.]
·       https://www.youtube.com/watch?v=Y-5d9SInhAQ z kanału: Widzę głosy, [Dostęp: 30.06.2020 r.]
·       https://www.youtube.com/watch?v=VKvvZi7F3oc z kanału: Widzę głosy, [Dostęp: 30.06.2020 r.]
  • „Król lew” reż.: Rob Minkoff, Roger Allers, Walt Disney Pictures, 1994
·       „Król lew” reż. Jon Favreau, Walt Disney Pictures, 2019
·       https://www.filmweb.pl/film/Kr%C3%B3l+Lew-2019-776316 [Dostęp: 30.06.2020 r.]
·       https://www.filmweb.pl/film/Kr%C3%B3l+Lew-1994-6878 [Dostęp: 30.06.2020 r.]
·       https://www.youtube.com/watch?v=uw5ajQ_ya0s z kanału: DisneyPolskaVEVO [Dostęp: 30.06.2020 r.]


[1] Informacja z plakatu w przychodni. Smog wpływa negatywnie tak naprawdę na cały nasz organizm, ale chciałam podkreślić, że nie tylko na zdrowie fizyczne, ale również psychiczne.
[2] Mam tutaj na myśli sytuację podczas początku pandemii, gdy ludzie wózkami wywozili zawartość sklepów. Trudno mi uwierzyć, że wszyscy nagle mają takie zamrażarki a nawet jeśli to sprzęt się czasem psuje i rozmraża. Kto wtedy zje nagle wszystko?
[3] https://www.youtube.com/watch?v=uw5ajQ_ya0s [Dostęp: 30.06.2020 r.]
[4] https://www.youtube.com/watch?v=019GuJ1ssXs&t=273s [Dostęp: 30.06.2020 r.]
[5] https://www.youtube.com/watch?v=QZgmzxppb2c [Dostęp: 30.06.2020 r.]
[6] https://www.youtube.com/watch?v=hc6DZLdxYVU [Dostęp: 30.06.2020 r.]
[7] https://www.youtube.com/watch?v=B8yoDkfaQ-Q [Dostęp: 30.06.2020 r.]
[8] https://www.youtube.com/watch?v=Y-5d9SInhAQ [Dostęp: 30.06.2020 r.]
[9] https://www.youtube.com/watch?v=VKvvZi7F3oc [Dostęp: 30.06.2020 r.]

niedziela, 31 maja 2020

"Sala samobójców. Hejter" reż. Jana Komasy



                        Recenzja filmu pt. „Sala samobójców. Hejter” reż. Jana Komasy

W swojej recenzji chciałam opisać przemyślenia oraz wyrazić opinię na temat filmu pod tytułem „Sala samobójców. Hejter”. Wybrałam ten utwór, ponieważ wzbudził we mnie sprzeczne emocje. Wstrząsnęli mną nie tylko wykreowane przez aktorów postaci, ale i trzymająca w napięciu fabuła. Sądzę, że film porusza ważne dla współczesnego społeczeństwa problemy, których nie wolno bagatelizować. Zjawisko hejtu – nieprzychylnych, a zarazem nieuargumentowanych komentarzy – możemy obserwować na co dzień. Wokół nas wiele jest opowieści o nastolatkach, którzy nie wiedząc, do kogo zwrócić się o pomoc próbują popełnić samobójstwo. Niestety często skutecznie. Hejt spotyka na przykład celebrytów, ale może dotknąć każdego z nas. Wystarczy jeden wpis, który nie spodoba się komuś, albo po prostu czując się anonimowy będzie chciał nam sprawić przykrość, by „przetestować” nasze zdrowie psychiczne nierzadko wywracając do góry nogami nasze dotychczasowe życie.
Reżyserem tego dzieła jest Jan Komasa. Scenariusz napisał Mateusz Pacewicz. Zdjęciami do filmu zajął się Radosław Ładczuk, muzyką zaś Michał Jacaszek. Montażystką jest Aleksandra Gowin. Za scenografię odpowiedzialni byli: Katarzyna Sobańska i Marcel Sławiński. Dźwiękowcy to: Jerzy Murawski, Marcin Kasiński, Kacper Habisiak. Produkcją tego utworu kinematograficznego zajęli się: Jerzy Kapuściński, Małgorzata Jurczak, Anna Waśniewska-Gill, Wojciech Kabarowski, Magdalena Tomanek, Jakub Szurmiej, Janusz Janicki, Dominika Kulczyk, Magdalena Widuch, Anna Limach-Uryn, Marta Schmude.
            W główną postać młodego studenta – Tomka, wydalonego z uczelni z powodu plagiatu, wciela się Maciej Musiałowski. Rolę szefowej PR odegrała Agata Kulesza. Ludzi, którzy płacili za studia Tomka zagrali Danuta Stenka i Jacek Koman, a ich córki Gabi – Vanessa Aleksander i Natalię – Martynika Kośnica. Postać Pawła Rudnickiego, polityka wykreował Maciej Stuhr. W zagubionego chłopaka, który nałogowo grał w gry komputerowe i pasjonował się bronią wcielił się Adam Gradowski. Przedstawicielka młodego pokolenia Julia Wieniawa-Narkiewicz wcieliła się w pierwszą ofiarę głównego bohatera – fit influencerkę. Zaś klienta Beaty Santorskiej, szefowej PR zagrał Piotr Cyrwus[1].
            „Sala samobójców. Hejter” należy do gatunku thrillera, trzymającego widza w atmosferze grozy, a akcja jest przepełniona sensacjami. Film trafił do polskich kin 5 marca 2020 roku. Mnie udało się go obejrzeć zanim koronawirus spowodował zamknięcie większości firm i placówek. Film przeniesiono zatem do Internetu i tam można go oglądać, dokonując opłaty. Platformy, jakie umożliwiają płatny seans to: vod.pl[2], ipla[3] oraz player[4]. Seans trwa 2 godziny 10 minut.
            Niedawno twórcy recenzowanego filmu mogli cieszyć się z międzynarodowego sukcesu. Na nowojorskim festiwalu, który w tym roku z powodu pandemii odbył się zdalnie (członkowie komisji dyskutowali online, wyniki również ogłoszono poprzez Internet), film został nagrodzony w kategorii „International Narrative Competition”[5].
Rozpoczynając od samego tytułu. Pierwsza część nazwy filmu – Sala samobójców – odnosi się do twórczości Jana Komasy z 2011 roku[6]. Wtedy to dzieło było czymś nowym. Pokazywało zagrożenie, jakie może występować przy nadmiernym korzystaniu z Internetu, a mianowicie zatarcie rzeczywistości z światem wirtualnym. W czasach, gdy wszyscy cieszyli się z udogodnień, szybszego kontaktu z drugim człowiekiem Jan Komasa i Mateusz Pacewicz dostrzegli również wady tego zjawiska. Zauważyli mniejszość, która zmarginalizowana w realnym świecie postanowiła rządzić w rzeczywistości on-line. Jednakże w tej pierwszej części mamy bohatera, który wchodząc w dorosłość zatracił się stopniowo w znajomościach z Internetu, których dręczyła myśl samobójcza, co przełożyło się również na młodego chłopaka, Dominika. W filmie pod tytułem „Sala samobójców. Hejter” mieliśmy oglądać kontynuację tej historii, lecz Tomek Giemza posunął się znacznie dalej niż szkodzenie sobie samemu.
            Druga część nazwy filmu – Hejter – oznacza osobę, która w nieprzychylny, a często także wulgarny sposób wyraża się o innej osobie, rzadziej o przedmiocie. W takich komentarzach nie ma konstruktywnej krytyki[7].
            Tak jest na początku, były student prawa wydalony za plagiat zostaje zatrudniony w firmie Public Relations. Jednakże ta działalność zamiast zajmować się jedynie pozytywnym wizerunkiem klientów oferuje również pomoc w niszczeniu reputacji konkurencji. Tomek Giemza dostaje zlecenie, aby podważyć skuteczność diety influencerki „FitAnety”, którą gra Julia Wieniawa-Narkiewicz. Wykorzystuje fałszywe konta, z jakich pisze krytyczne, obraźliwe komentarze. Szefowa jest zachwycona jego pracą. Chłopak szybko staje się jej ulubieńcem. Kolejne zlecenie ma mu pomóc w osobistych porachunkach. Z jednej strony dla świata jest grzecznym chłopcem, który popełnił błąd dokonując plagiatu i oszukując ludzi, którzy płacili za jego edukację, ale próbuje zadośćuczynić za swoje zachowanie. Z drugiej strony jest podżegaczem zbrodni. Szantażuje chłopaka, który ma problemy emocjonalne i finansowe to zorganizowania aktu terroryzmu. Zdecydowanie wykracza to poza zwykłe psucie komuś nastroju.
            Rozumiem, dlaczego autorzy uznali ten film za kontynuację, lecz nie do końca zgadzam się z ich posunięciem. Pierwotnie tytuł miał brzmieć „Hejter”, lecz podczas pisania scenariusza reżyser uznał, że chciałby stworzyć rolę specjalnie dla Agaty Kuleszy[8]. W „Sali samobójców” grała ona matkę Dominika. Jan Komasa uznał, że te dwa światy można połączyć. Uważam, że to dość ciekawy pomysł i podczas seansu doznałam szoku, że ta wredna szefowa to matka Dominika. Aczkolwiek moim zdaniem to niepotrzebne szukanie powiązań. To, że reżyser chciał wykreować postać z myślą o umiejętnościach danej aktorki nie oznacza, że musi łączyć te dwa światy. Ten film idealnie bronił się jako indywidualna historia. Agata Kulesza występuje w wielu realizacjach i nie wiem, jak pozostali widzowie, ale ja nie mam jej dosyć.
            W moim przekonaniu było to trochę kontrowersyjne powiązanie, ponieważ sądzę, że matka, która straciła dziecko, bo jej syn zaprzyjaźnił się z nieodpowiednimi ludźmi w wirtualnym świecie, którzy nakłonili go do popełnienia samobójstwa nie zaczęłaby niszczyć ludzi w ten sposób. Ktoś może powiedzieć, że to forma zemsty. Straciła dziecko, mąż od niej odszedł, więc mści się na ludziach, że wyrządzili jej krzywdę. Jednakże trudno mi w to uwierzyć. Miała jeszcze jednego syna. Wydaje mi się, że po tak dużej stracie raczej postępowałaby z drugim chłopcem w sposób nadopiekuńczy, nadgorliwy. Starałaby się chronić go przed światem. Poza tym rozumiałabym, gdyby jej negatywne zachowanie było skierowane prosto w ten świat online. Gdyby szukała ludzi działających w Internecie w sposób demoralizujący i ich niszczyła. Takie postaci, jak na przykład Stefan, który na swoich filmikach pokazywał, jak używać broni i nawoływał do nienawiści. Ona jednak wolała krzywdzić młodą dziewczynę i polityka, który już miał trudno w swoim życiu z powodu homoseksualnej orientacji, która w państwie katolickim często nie jest tolerowana. Dodam jeszcze, że jej zmarły syn również był homoseksualistą, więc powinna odczuwać jakiś stopień empatii. Można to tłumaczyć, że miała taką osobowość – podłą, mściwą, egocentryczną, pozbawioną umiejętności wczucia się w ból innej osoby, lecz mnie to nie przekonuje. Możliwe, że nie chcę wierzyć, że istnieją ludzie, którzy tylko karmią się cudzym cierpieniem.
            Moją uwagę zwróciło oświetlenie, które może wydawać się błahostką, ale uważam, że odgrywa tutaj dużą rolę. Moim zdaniem w „Hejterze” jest ono dużo lepsze niż w „Sali samobójców”. Sądzę, że zostało to bardziej dopracowane. Tomek Giemza tak, jak wcześniej Dominik również siedzi do późnych godzin samotnie przy laptopie angażując się w ten wirtualny świat, jednakże widzimy całe otoczenie, sylwetkę i twarz. W przypadku Dominika była widoczna tylko twarz. Miało to sprawić, że poczujemy się jakbyśmy z nim rozmawiali przez kamerkę, lecz wydaje mi się, że to, co wokół postaci również jest ważne. Paradoksalnie jako widz z boku lepiej potrafiłam wczuć się w sytuację bohatera niż, gdy twórcy próbowali obserwatora posadzić w pewnym sensie przed Dominikiem.
            Reżyser umieścił w swoim filmie lęk przed tym, że więzi społeczne i struktury rodzinne się rozpadną. Oglądając seans dało się wyczuć ten strach. Śledząc kroki głównej postaci podzielało się odczucia twórcy tego dzieła. Tomek Giemza z niepozornego chłopaka z małej wsi stał się bezczelnym manipulantem. Spowodował tragedię, by następnie wystąpić w roli bohatera. Doprowadził do śmierci siostry dziewczyny, na punkcie której miał obsesję a potem jadł z jej rodziną posiłek przy jednym stole.
            „W «Hejterze» podążamy za bohaterem, mimo że robi on rzeczy niemoralne. Ludzie wokół niego zachowują się jednak tak cynicznie, że mamy wrażenie, iż są jeszcze gorsi od niego”[9]. To prawda, do pewnego momentu współczujemy temu bohaterowi. Każdemu z nas zdarzyło się postąpić niewłaściwie, więc trochę próbujemy go usprawiedliwiać. Później zaczynamy myśleć: „Nie idź tą drogą. To nic dobrego”, by na koniec po prostu patrzeć z obrzydzeniem na tę postać.
            Uważam, że to, jak bardzo ta postać wpływa na nasze uczucia, to zasługa nie tylko scenariuszowej kreacji bohatera, ale również gry aktorskiej Macieja Musiałowskiego. Nie tylko ja tak uważam: „Jego postać jest mocna, nasycona, drażniąca. Nie można oderwać wzroku”[10].
            Macieja Musiałowskiego pierwszy raz widziałam w programie Ameryka Express. Wspomnieli w nim, że jest aktorem, ale nie znałam żadnych filmów z jego udziałem. Wydawał się po prostu miłym chłopakiem, a nie wiedząc o nim zupełnie niczego nie spodziewałam się w nim tak wielkich umiejętności aktorskich. Niedawno również odnalazłam polski serial na platformie Netflix pod tytułem „Ultraviolet” z 2017 roku, w jakim przypadła mu epizodyczna rola. Występuje w podobnym stylu, przedstawia także chłopaka, który żyje w pewnym sensie w dwóch osobowościach, ale mimo tego nie da się od niego oderwać oczu i nie ma się poczucia, że idzie na łatwiznę.
            A jeśli o wspaniałych aktorach mowa trzeba wspomnieć o tym, jak zagrał Maciej Stuhr. Moim zdaniem to aktor, który przełamuje tabu. Za rolę w „Pokłosiu” podobnież[11] został bardzo skrytykowany, ponieważ film porusza drażliwy dla Polaków i Żydów temat. Wielu ludzi odebrało tę twórczość jako przedstawienie przeszłości, a nie fikcję wykreowaną przez reżysera, scenarzystę i pozostałych twórców. Jednakże wspaniałe moim zdaniem jest to, że ten aktor potrafi zaprezentować rolę chłopa ze wsi („Pokłosie” reż. Władysława Pasikowskiego), policjanta pochodzącego z patologicznej rodziny („Bad boy” w reżyserii Patryka Vegi), porucznika („Czerwony kapitan”, reż. Michala Kollara), amanta („Planeta Singli”, reż. Mitji Okorn), a także polityka homoseksualistę w „Sali samobójców. Hejterze”. Dawniej nie podobała mi się twórczość Macieja Stuhra. Grał tylko młodych, nieśmiałych chłopaków, którzy sprytem wydostawali się z tarapatów. Teraz jego kreacje są dojrzałe, a grane postacie różnorodne i nigdy nie wiadomo, jakie tym razem emocje, gesty, mimikę nam zaprezentuje.
            W filmie o hejcie warto też wspomnieć o tym zjawisku, który występuje w rzeczywistości. Agresji w wirtualnym świecie sprzyja między innymi anonimowość. 64 proc. osób hejtujących jest poniżej dwudziestego roku życia. Tylko 1 proc. tych osób deklaruje, że w ten sposób chce sprawić drugiemu człowiekowi przykrość. 64 proc. badanych sądzi, że to inni pragną skrzywdzić ich. Problem w tym zjawisku polega na subiektywizmie odczuć. Dla jednej osoby coś jest mało ważne, dla drugiej to cios poniżej pasa. Dlatego wielu Polaków uważa, że nie hejtują w sieci, ale sami są obrażani, ponieważ nie zdają sobie sprawy, jak wpłynęło to na odbiorcę. „Jak wynika z badań BIG InfoMonitor aż 85 proc. Polaków w wieku 18-34 lata i 72 proc. między 65 a 74 rokiem życia jest sfrustrowana, a tylko 21 proc. całej populacji nie ma powodów do rozgoryczenia”[12]. Moim zdaniem wyniki świadczą o niebezpiecznej tendencji przesuwania granic źle interpretowanej wolności słowa. Możliwe, że mówienie o tym zjawisku poprzez właśnie sztukę naprowadzi nas do próby rozwiązania problemu.
            Jako ciekawostkę dodam spostrzeżenia dziennikarza Jakuba Moryca, który rozmawiał z reżyserem Janem Komasą. W pewnym sensie film „Sala samobójców” był proroczy, ponieważ autor zaczął pisać tę historię w 2007 roku, gdy Facebook i inne portale dopiero raczkowały, stawały się popularne. Gdy w 2011 roku twórczość trafiła do kin problem dużej ilości samobójstw młodych ludzi już występował. Zdjęcia do „Sali samobójców. Hejtera” skończono w grudniu 2018 roku a niecały miesiąc później mężczyzna wbiegając na scenę zabił prezydenta Gdańska. Warto również wspomnieć, że przed tym zabójstwem zjawisko hejtu było bagatelizowane, lekceważone. Pan Adamowicz odbierał wiele nieprzychylnych wiadomości, z jakimi bardzo często spotykają się politycy, osoby publiczne, ale nikt nie pomyślał, że nieuargumentowana agresja może przejawić się w tak okrutny sposób.
            Moim zdaniem – choć Jan Komasa widzi wiele wad współczesnego społeczeństwa i nie będę temu zaprzeczać – to nie Internet jest problemem. Sądzę, że wszystko w złych rękach staje się narzędziem zbrodni. Choćby coś takiego jak ogień. Przez normalnych ludzi używany do ogrzewania, przygotowywania potraw, palenia ognisk, by spędzić miło czas z rodziną i przyjaciółmi to mimo tego w średniowieczu był narzędziem morderstw, gdy palono „czarownice” na stosie. Czy to ogień jest zły? Może się wydawać, że Internet jest niebezpiecznym zjawiskiem, ponieważ osoby, które czuły się wcześniej prześladowane, gnębione poczuły nagle duży przypływ odwagi, choć może bardziej brawury i próbują się mścić, ale z czasem społeczność odzyska równowagę, nauczy się przydatnie korzystać z udogodnień, które mamy. Można widzieć w Internecie hejt, wyzwiska i nienawiść, lecz można też obserwować ludzi, którzy starają się przesyłać dobrą energię, działają na rzecz innych ludzi, chcą pomagać organizując zbiórki. Zacytuję psychologa dr. Mateusza Grzesiaka: „Najlepiej po prostu nie reagować, jeśli nie ma to żadnych złych konsekwencji. Przejść obok tego obojętnie. A gdy poczuliśmy się z tym źle, trzeba zdać sobie sprawę z tego, czego hejter dotknął w nas samych. Może pokazał nam coś, czego nie chcemy o sobie wiedzieć, może trafił w czuły punkt powiązany z jakimś wspomnieniem, może chcemy być jakoś osądzeni itd. Warto wykorzystać tę sytuację do wzięcia feedbacku i przyjrzenia się sobie. Zadbajmy też o dobrostan osób, które są hejtowane, szczególnie tych, którzy przeżywają go bardziej, i dzieci”[13].
            Podsumowując, film oczywiście polecam. Zachęcam też do śledzenia aktywności aktorów, którzy wystąpili w tej realizacji, ponieważ oprócz ciekawej fabuły, dobrze dobranej muzyki i kostiumów, rewelacyjnie zrobionych zdjęć to właśnie aktorzy czynią ten film moim zdaniem wyjątkowy. To dzieło pozostaje na dłużej w głowie. Myślę, że każde kolejne obejrzenie sprawiłoby zauważenie innych problemów i innych rozwiązań tej sytuacji.


Bibliografia:

  • https://www.filmweb.pl/film/Sala+samob%C3%B3jc%C3%B3w.+Hejter-2020-818017/cast/crew [Dostęp: 12.05.2020 r.]
  • https://vod.pl/filmy/sala-samobojcow-hejter-caly-film-online/zjy38mc?gclid=CjwKCAjwkun1BRAIEiwA2mJRWf5tgXBa78I7xhjTfyb8z5iY8Eca6UEICsCrsUyH5VAanZ_JEItBdBoCWXYQAvD_BwE
    [Dostęp:12.05.2020 r.]
  • https://www.ipla.tv/wideo/film/Sala-samobojcow-Hejter/346017d60c5300ca038749c248c70524 [Dostęp: 12.05.2020 r.] 
  • https://player.pl/playerplus/filmy-online/sala-samobojcow-hejter,171425[Dostęp: 12.05.2020 r.]
  • https://kultura.onet.pl/film/wiadomosci/sala-samobojcow-hejter-z-nagroda-na-tribeca-film-festival/ltc0ntg [Dostęp: 13.05.2020 r.]
  • https://www.filmweb.pl/film/Sala+samob%C3%B3jc%C3%B3w-2011-539509 [Dostęp: 14.05.2020 r.]
  • „Kino”, kwiecień 2020 r., ISSN 0023-1673, INDEKS 362603, str. 22-24, 74,75
  • http://kino.org.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=1036&Itemid=591 [Dostęp: 14.05.2020 r.]
  •  https://dobryslownik.pl/slowo/hejter/218709/ [Dostęp: 14.05.2020 r.]  
  • „ELLE”, marzec 2020 r., str. 86
  • „Kino”, październik 2019 r., ISSN 0023-1673, INDEKS 362603, str.98
  •  „Kino”, maj 2020 r., ISSN 0023-1673, INDEKS 362603, str. 39



[1] https://www.filmweb.pl/film/Sala+samob%C3%B3jc%C3%B3w.+Hejter-2020-818017/cast/crew [Dostęp: 12.05.2020 r.] – Wiedza zaczerpnięta o nazwiskach twórców i aktorów.
[2] https://vod.pl/filmy/sala-samobojcow-hejter-caly-film-online/zjy38mc?gclid=CjwKCAjwkun1BRAIEiwA2mJRWf5tgXBa78I7xhjTfyb8z5iY8Eca6UEICsCrsUyH5VAanZ_JEItBdBoCWXYQAvD_BwE [Dostęp: 12.05.2020 r.]
[3] https://www.ipla.tv/wideo/film/Sala-samobojcow-Hejter/346017d60c5300ca038749c248c70524 [Dostęp: 12.05.2020 r.]
[4] https://player.pl/playerplus/filmy-online/sala-samobojcow-hejter,171425 [Dostęp: 12.05.2020 r.]
[5] https://kultura.onet.pl/film/wiadomosci/sala-samobojcow-hejter-z-nagroda-na-tribeca-film-festival/ltc0ntg [Dostęp: 13.05.2020 r.]
[6] https://www.filmweb.pl/film/Sala+samob%C3%B3jc%C3%B3w-2011-539509 [Dostęp: 14.05.2020 r.]
[7] https://dobryslownik.pl/slowo/hejter/218709/ [Dostęp: 14.05.2020 r.]
[8] „Kino” ”, kwiecień 2020 r., ISSN 0023-1673, INDEKS 362603, str. 22
[9] „Kino”, kwiecień 2020 r., ISSN 0023-1673, INDEKS 362603, str. 22 -  Wypowiedź reżysera Jana Komasy.
[10] „ELLE”, marzec 2020 r., str. 86
[11] Wiedza z programu „Kuba Wojewódzki” - wypowiedź aktora Macieja Stuhra, który był gościem u Kuby Wojewódzkiego.
[12] „Kino”, maj 2020 r., ISSN 0023-1673, INDEKS 362603, str. 39 – Dla gazety „Kino” wypowiedział się dr Mateusz Grzesiak, psycholog i wykładowca akademicki, również autor książki „Psychologia hejtu”
·        [13] „Kino”, maj 2020 r., ISSN 0023-1673, INDEKS 362603, str. 39

czwartek, 30 kwietnia 2020

Pachnidło: Historia mordercy (2006)

Miał być "Król lew", lecz tłum przemówił i o to opiszę dla Was moje spostrzeżenia na temat człowieka o wybitnym węchu, który poświęcił życie, nie tylko swoje, aby uwiecznić najpiękniejszy zapach na świecie - miłości. Serdecznie zapraszam do czytania 😀

Twórcy:

  • reżyser: Tom Tykwer,
  • scenarzyści: Andrew Birkin, Bernd Eichinger, Tom Tykwer, 
  • fotograf: Frank Griebe, 
  • kompozytor: Reinhold Heil, Johnny Klimek, Tom Tykwer, 
  • materiały do scenariusza: Patrick Süskind (powieść "Pachnidło")
  • montażysta: Alexander Berner,
  • scenograf: Philippe Turlure, Laia Colet, Uli Hanisch, Hucky Hornberger,
  • kostiumograf: Pierre-Yves Gayraud, 
  • producenci: Miguel Puertas, Teresa Gefaell, Silvia Tollmann, Gigi Oeri, Bernd Eichinger, Samuel Hadida, Andreas Grosch, Andreas Schmid, Julio Fernández, Martin Moszkowicz, Manuel Cuotemoc Malle,
  • dźwiękowcy: Natxo Ortúzar, Peter Gleaves, Greg Steele, Jamie Roden, Benjamin A. Rosenkind, Stefan Busch, Michael Kranz, Roland Winke, Frank Kruse, Matthias Lempert. 

Obsada:
  • Ben Whishaw jako Jan Baptysta Grenouille,
  • Alan Rickman jako Antoni Richis,
  • Rachel Hurd-Wood jako Laura Richis,
  • Dustin Hoffman jako Giuseppe Baldini,
  • Alvaro Roque jako J.B. Grenouille w wieku 5 lat,
  • Karoline Herfurth jako dziewczyna ze śliwkami, pierwsza ofiara,
  • Birgit Minichmayr jako matka Grenouille'a,
  • David Calder jako biskup Grasse,
  • Simon Chandler jako burmistrz Grasse,
  • Sian Thomas jako pani Gaillard,
  • Paul Berrondo jako Dominique Druot,
  • Timothy Davies jako Chenier,
  • Sam Douglas jako Grimal,
  • John Hurt jako narrator,
  • Guillermo Ayesa jako Jean-Lambert Tallien,
  • Laura Gelman jako Françoise,
  • Anna Gelman jako Albine,
  • Ramon Pujol jako Lucien,
  • Duna Jové jako młoda kobieta,
  • Bridget McConnell jako ciotka,
  • Joan Serrats jako tapicer, 
  • Reg Wilson jako klient ze sklepu rybnego,
  • Franck Lefeuvre jako Jan Baptysta Grenouille w wieku 12 lat,
  • Dora Romano jako żona Baldiniego, 
  • i inni. 

Bohater urodził się w ubogiej paryskiej dzielnicy. Matka wydała go na świat, robiąc sobie krótką przerwę w trakcie pracy, handlu rybami. Nie była przejęta tym, że właśnie z jej łona wyszedł syn. Odsunęła go nogą od siebie i wróciła do sprzedaży. Jednakże mały Jan dał o sobie znak, przypomniał o swoim istnieniu. Wyszło na jaw, że matka zostawiła go, aby umarł. Dokonano na niej egzekucji. Jean Baptiste trafił do sierocińca, lecz tam też nie miał zaznać troski ze strony opiekunki, ani rówieśników.
Dzieci potraktowały go jak intruza i próbowały zabić. Jan Baptysta, który był zaledwie niemowlęciem ratował się jedynym możliwym sposobem - płaczem i krzykiem. Udało mu się. Został uratowany przez prowadzącą sierociniec, która widziała w nim źródło zarobku.
Nasz główny bohater późno nauczył się mówić. Nie miał kolegów, nie mówiąc już o kimś, komu mógłby zaufać. Jednak miał coś, co nadawało sens jego życiu - znakomity zmysł węchu.
Jako człowiek, który nigdy nie był akceptowany przez społeczeństwo nie czuł się z nim związany, dlatego gdy okazało się, że będzie potrzebował zabić, by osiągnąć swój cel nie miał wątpliwości.
Pierwsze morderstwo było przez przypadek. Pragnął powąchać piękną rudowłosą sprzedawczynię śliwek, lecz przestraszyła się go, zaczęła krzyczeć. Chciał ją uciszyć, lecz nie zauważył, że oprócz ust zakrył jej też nos przez co dziewczyna się udusiła.
Widząc jak główny bohater morduje jedynie młode, piękne kobiety możemy w pierwszej chwili pomyśleć, że postępuje na tle seksualnym. Nic bardziej mylnego. Ten młody mężczyzna, który zauważył, że nie ma własnego zapachu, przez co czuje się nikim chciał osiągnąć coś niemożliwego - zapach miłości.
Widać, że ten brak uczucia, bliskości z matką, potem złe traktowanie w sierocińcu, następnie w pracy ukierunkowało jego życie. Dowodem na to, że pragnął tego matczynego uczucia jest fakt działania tytułowego pachnidła. Omamił on wszystkich. Sprawił, że kiedy ludzie czuli zapach byli nim oczarowani, wybaczali mu wszystko, był dla nich niewinny. Zastanawia mnie jedynie zakończenie. Czy on pozwolił się zamordować, bo miał poczucie, że wykonał swoje zadanie i może odejść, czy uzmysłowił sobie, że to nie jest prawdziwe uczucie, zostali oczarowani, bez pachnidła nigdy by go nie pokochali. 

wtorek, 31 marca 2020

Parasite (2019)

Film, który dostał Złotą Palmę w Cannes oraz cztery główne nagrody na Oscarach w 2020 roku (najlepszy film, najlepszy film międzynarodowy, najlepszy reżyser, najlepszy scenariusz oryginalny). Był również nominowany do statuetki za montaż i scenografię.
Dostał również wiele innych nagród, lecz jest ich za dużo, by wymieniać. Zainteresowanych odsyłam na stronę: https://www.filmweb.pl/film/Parasite-2019-798143/awards [Dostęp: 04.03.2020 r.]

Złotą Palmę Bong Joon-ho odebrał, mówiąc że właśnie świętują stulecie koreańskiego kina, więc to idealny jubileuszowy prezent.



Twórcy:



  • reżyser: Joon-ho Bong,
  • scenarzyści: Joon-ho Bong, Jin Won Han,
  • fotograf: Kyung-Pyo Hong,
  • kompozytor: Jaeil Jung, 
  • montażysta: Jinmo Yang,
  • scenografowie: Ha-jun Lee, Won-Woo Cho,
  • kostiumograf: Se-yeon Choi,
  • producenci: Joon-ho Bong, Sin-ae Kwak. 

Obsada: 
  • Kang-ho Song jako Gi-taek,
  • Seon-gyun Lee jako Prezes Dong-ik Park,
  • Yeo-jeong Jo jako Yeon-kyo,
  • Woo-sik Choi jako Gi-woo,
  • Hye-jin Jang jako Chung-sook,
  • So-dam Park jako Gi-jeong,
  • Hyun-Jun Jeong jako Park Da-song,
  • Jeong-eun Lee jako Moon-gwang,
  • Seung-min Hyeon jako Park Da-hye,
  • Myeong-hoon Park jako Geun-se,
  • Keun-rok Park jako kierowca Yoon,
  • Seo-joon Park jako Min-hyeok,
  • i inni. 

Pierwsze co mnie zadziwiło podczas oglądania to, jak szybko i bez wahania jeden z głównych bohaterów rozpoczął romans z młodą dziewczyną, której miał udzielać korepetycji. Młody chłopak z biednej dzielnicy otrzymał propozycję dawania lekcji od swojego bogatszego kolegi, który musiał wyjechać. Gdy Gi-woo zapytał kolegi-studenta, dlaczego akurat jemu mówi o tej pracy skoro nie dostał się na uczelnię, ten odpowiedział mu, że to ze względu na zaufanie. Podoba mu się dziewczyna, której uczy angielskiego. W przyszłości chciałby się jej oświadczyć. Sądzi, że inni jego znajomi będą ją podrywać. - Czy tylko ja widzę tutaj wyrachowanie ze strony biedniejszego chłopaka? Ten, który miał jej strzec, opiekować się młodą, naiwną uczennicą jako pierwszy ją poderwał. Nie miał żadnych wyrzutów sumienia z powodu kolegi. Jedyne wątpliwości, jakie miał to, czy pasuje do świata bogatych ludzi. Moja opinia ? Nie. Dlaczego ? Inne zwyczaje - co zrobili nasi bohaterowie,gdy właściciele domu wyjechali ? Przebywając w ich domu upili się, nabrudzili, zaglądali tam, gdzie nie powinni (np. pamiętnik młodej dziewczyny), drwili z ludzi, u których pracowali. Chcieli zagarnąć to, co należało do elity. Nie próbowali czegoś się nauczyć, zdobyć doświadczenie, aby w przyszłości nie mieszkać już w piwnicy, przy której sikają pijani. Uważali, że to, co mają bogaci im również się należy.
Parasite oznacza pasożyt. To dobre określenie na takich ludzi, ponieważ żyli podstępem na cudzy koszt.
Ktoś może zapytać, czy przyjrzałam się ich warunkom bytowym i czy im się dziwię, że zazdrościli elicie. Przyznaję, że mieszkanie, w którym przyszło im żyć było skandaliczne. Rozumiem również ich frustrację. Jednak zdobywając pracę mieli szansę "wyrwać się" z tych złych warunków. Nie musieli nikomu niczego zabierać.
Pracowitość nie była ich cechą. Byli zdolni, lecz wszelkie prace dorywcze wykonywali od niechcenia. Mieli pieniądze na podstawowe potrzeby z naginania regulaminów promocji w sklepach, drobnych oszustw, lub wyłudzeń. Mając wartościowe dla społeczeństwa umiejętności nie podjęli uczciwie pracy. Do domu państwa zakradli się kłamiąc i intrygując.
Pierwszy był chłopak. Wydawało się to niewinne, lecz zamiast skupić się na wykonywaniu pracy zaczął romansować z uczennicą. Zwerbował swoją siostrę do pracy, której mało było, że miała udawać wybitną artystkę, podała się również za terapeutkę. Poruszyło mnie to, ponieważ naprawdę istnieje arteterapia, ona z niej zakpiła. Naraziła zdrowie psychiczne dziecka. Na szczęście temu chłopcu nic nie było, był jedynie żywiołowy, jak na dziecko w tym wieku przystało. Jednakże gdyby doświadczył jakiegoś problemu, zaburzenia w rozwoju a ona, by to zlekceważyła, wyśmiała miałaby na sumieniu jego przyszłość (która ostatecznie i tak nie była kolorowa, między innymi z jej powodu).
O ile dzieci dostały się do domu podstępem, nie robiąc nikomu krzywdy to, aby ojciec mógł zostać zatrudniony, córka uknuła plan, przez który młody kierowca stracił pracę. Matka dostała pracę przez spowodowanie u gosposi reakcji alergicznej i wmówienie pani domu, że to gruźlica, więc najlepiej ją zwolnić, aby nie narażała dzieci. Moim zdaniem to wyjątkowo paskudne, ponieważ stopniowo ich uczynki były coraz gorsze. Już nie ryzykowali złym samopoczuciem dziecka, czy dobrym imieniem kierowcy, ale zdrowiem. Kto wie, do czego by się posunęli, gdyby mieli jeszcze jednego, dwóch członków rodziny ?
[Korzystałam z informacji z gazety "Kino" lipiec 2019, ISSN 0023-1673 INDEKS 362603,
str. 46-47]

Doszły do mnie słuchy, że zarzucono twórcom "Parasite" plagiat. Nie mogłam przejść wobec tego obojętnie, tym bardziej, że właśnie o tym rozpoczęłam pisanie posta.

Na pierwszej stronie możemy przeczytać, że indyjski producent P.L. Thenappan twierdzi,że Bong Joon-ho ukradł jego fabułę do filmu "Parasite" z komedii romantycznej pod tytułem "Minsara Kanna". Chwila! Czy komuś "Parasite" przypomina komedię romantyczną ? Nie sądzę.
Jednakże czytam dalej "(...) jedyną znaczącą różnicą między filmami jest fakt, że koreańskie dzieło nie należy do gatunku komedii romantycznej.". Jedyną różnicą ? Chyba jedynym podobieństwem między filmami jest to, że ktoś podstępem zatrudnia się u kogoś.
Śledzę informacje na stronie dalej - adwokat podobnież wysłał już pismo. Twórcy oscarowego filmu mają do wyboru zapłacić kompensatę, lub udać się do sądu.
https://www.antyradio.pl/Filmy-i-seriale/Filmy/Parasite-plagiatem-Indyjski-producent-chce-pozwac-tworcow-39170 [Dostęp: 31.03.2020 r.]
Uznaję, że jedna strona to trochę mało idę na drugą. Dziwię się, ale tutaj też czytam, że Bong Joon-ho został oskarżony o kradzież. Jednakże tutaj już jest "Rozmawiam z międzynarodowymi prawnikami i zastanawiam się nad wytoczeniem sprawy przeciwko twórcom tego filmu - przyznał w wywiadzie dla India Today."
Reżyser "Minsara Kanna" cieszy się z wygranej twórców "Parasite", lecz głos w sprawie zostawia producentowi.
Studio produkcyjne odpowiedzialne za oscarowy film nie otrzymało żadnych roszczeń, ani wezwania w sprawie rzekomego plagiatu.
https://hiro.pl/parasite-plagiatem-indyjski-producent-filmowy-twierdzi-ze-tworcy-ukradli-jego-pomysl/ [Dostęp: 31.03.2020 r.]
A teraz co ja o tym sądzę...
Oczywiście, aby móc się wypowiadać o różnicach i czy moim zdaniem nastąpił plagiat obejrzałam cały film "Minsara Kanna" z 1999 roku.
Jak słusznie zauważano "Parasite" nie jest komedią romantyczną. Krytycy mają problem, aby przypisać jednoznacznie ten film, do któregoś z gatunków. Jednakże mowa jest o komedii, horrorze, dramacie.
Fabuła "Minsara Kanna" dotyczy bogatego chłopaka, który zaczyna pracować u siostry ukochanej wraz z rodziną, aby "wyleczyć" uraz do mężczyzn pani domu. Pierwsza różnica bogaty chłopak wraz z bogatą rodziną zatrudnia się u bogatej siostry ukochanej. W "Parasite" biedni zatrudniają się u bogatych.
Cel zatrudnienia w "Minsara Kanna" - pokonanie niechęci do mężczyzn starszej siostry dziewczyny, która ma decydujący głos w sprawie przyszłości młodszej. Dodam, że nikt nie utracił pracy z powodu intrygi. W "Parasite" chęć zarobku, zaznanie a potem przejęcie luksusowego życia elity.
Pani domu w "Minsara Kanna" - apodyktyczna, władcza, nieufna (lecz jednak dała się zwieść). Odniosła sukces mimo wcześniejszej biedy i odrzucenia przez mężczyznę. Była poniżana. Uległa wypadkowi. Gdy zdobyła pieniądze mogła sobie pozwolić na niezatrudnianie mężczyzn. Wszystkie prace wykonywały u niej kobiety. Oczywiście do czasu przybycia głównego bohatera. W "Parasite" pani domu zachowuje się jak mała dziewczynka. Ma poczucie, że o wszystkim decyduje a tak naprawdę każdy nią manipuluję - gosposia, mąż, dzieci a głównie nasi bohaterowie z biednej dzielnicy. Nie wiemy nic o jej przeszłości, ale nie wygląda na osobę, która przeżyłaby w życiu traumę.
W "Minsara Kanna" sceny walki to bijatyki, lecz nikt w nich nie ginie. Jedynie główny bohater w końcowych scenach ma trochę poważniejszych siniaków. W "Parasite" ludzie giną, ukrywają się, zostają okaleczeni.
Cel filmu/przesłanie (to moim zdaniem jest najbardziej znacząca różnica) w "Minsara Kanna" miłość jest najważniejsza, rodzina zawsze sobie wybacza, mężczyźni wcale nie są tacy źli. W "Parasite" ukazanie różnic społecznych, frustracji ludzi spowodowanych złymi warunkami życia, poczucie niesprawiedliwości, przedstawienie bogatych jako żyjących w bańce mydlanej - naiwni, łatwowierni.
 Moim zdaniem jeśli ktoś bardzo chce się uprzeć, że jest podobieństwo, bo ktoś u kogoś się zatrudnia to jest to daleko idąca inspiracja, ale na pewno nie plagiat. Moim zdaniem filmy nie są do siebie podobne. Przypadkowo mają jedno podobieństwo. Jeśli "Parasite" miałoby być plagiatem to zarówno "Pani Doubtfire" można o to samo oskarżyć. Według mojej opinii producent P.L.Thenappan nie obejrzał filmu, który wygrał 4 Oscary, lub wyczuł możliwość zarobienia, bo większość dla uciszenia sprawy, aby uniknąć skandalu po prostu zapłaci kompensatę, aby nie procesować się latami, lub po prostu chciał zrobić szum wokół siebie jako reklamę.

sobota, 29 lutego 2020

Wiedźmin (2019)

Twórcy:


  • reżyserzy: Alik Sakharov, Charlotte Brändström, Alex Garcia Lopez, Marc Jobst,
  • reżyser polskiego dubbingu: Elżbieta Kopocińska-Bednarek,
  • scenarzyści: Lauren Schmidt, Declan De Barra, Beau DeMayo, Haily Hall, Sneha Koorse, Jenny Klein, Mike Ostrowski, 
  • dialogi w polskim dubbingu: Marcin Bartkiewicz,
  • fotografowie: Gavin Struthers, Jean-Philippe Gossart,
  • kompozytorzy: Sonya Belousova, Giona Ostinelli, 
  • materiały do scenariusza: Andrzej Sapkowski, 
  • montażysta: Liana Del Giudice, Jean-Daniel Fernandez-Qundez, Nick Arthurs, Xavier Russell,
  • scenografowie: Andrew Laws, Keith Pain, Chloe Kletsa, Zoltán Sárdi, Naomi Moore, János Szárnyas, 
  • dyrektorzy artystyczni: Rafał Sadowy, Justin Warburton-Brown,
  • kostiumograf: Tim Aslam, 
  • producenci: Alik Sakharov, Tomasz Bagiński, Sean Daniel, Ildiko Kemeny, Piotr Sikora, Jarosław Sawko, Mike Ostrowski, Tamás Gál, Steve Gaub, Lauren Schmidt, Jason F. Brown, David Minkowski, Kathy Lingg, Jenny Klein, Simon Emanuel, Suzie Shearer, Jarek Sawko, Krzysztof Sołek, Juli Kerpel,
  • dźwiękowcy: Paul Carter, Tamás Dévényi, Rob Turner, György Rajna, János Csáki Jr., Mark Appleby.

Aktorzy: 
  • Henry Cavill jako Geralt z Rivii,
  • Freya Allan jako Ciri,
  • Anya Chalotra jako Yennefer z Vengerbergu,
  • Mimi Ndiweni jako Fringilla Vigo,
  • Eamon Farren jako Cahir,
  • MyAnna Buring jako Tissaia de Vries,
  • Adam Levy jako Myszowór,
  • Joey Batey jako Jaskier, 
  • Therica Wilson-Read jako Sabrina Glevissig,
  • Anna Shaffer jako Triss Merigold,
  • Jodhi May jako Królowa Calanthe,
  • Royce Pierreson jako Istredd,
  • Björn Hlynur Haraldsson jako Eist Tuirseach.

Polski dubbing: 
  • Michał Żebrowski jako Geralt z Rivii,
  • Natalia Smagacka jako Ciri,
  • Justyna Kowalska jako Yennefer z Vengerbergu, 
  • Marcin Franc jako Jaskier,
  • Katarzyna Strączek jako Tissaia de Vries,
  • Karolina Bacia jako Triss Merigold,
  • Anna Szymańczyk jako Fringilla Vigo,
  • Marta Wągrocka jako Sabrina Glevissig,
  • Lidia Sadowa jako Królowa Calanthe,
  • Adam Cywka jako Myszowór, 
  • Michał Klawiter jako Cahir, 
  • Michał Mikołajczak jako Istredd,
  • Przemysław Glapiński jako Eist Tuirseach. 
Wszelkie moje komentarze na temat tego serialu są pisane z perspektywy laika - nie grałam w grę, nie czytałam książek, ani nie widziałam polskiej wersji.
Prawdopodobnie nadrobię, czytając książki i oglądając polską wersję serialu, może nawet zagram w grę, lecz na chwilę obecną opisuję swoją opinię na podstawie samego serialu produkcji Netfixa.

Gdy widziałam po raz pierwszy plakaty na ulicy z głównym aktorem, który miał zagrać Wiedźmina myślałam, że nie jest on odpowiedni. Wydawało mi się, że wzięto go do tej roli, bo jest umięśniony. Sądziłam, że to płytkie, aby wybierać aktora jedynie ze względu na muskulaturę. Zmieniłam zdanie, widząc zakończenie pierwszego odcinka. Scenę walki moim zdaniem przyjemnie się oglądało. Aktor dobrze operował mimiką.
Według Wyborcza TV (20-26.12.2019 r.) odtwórca głównej roli Henry Cavill, gdy tylko się dowiedział, że Netflix zajmie się adaptacją dzieła Andrzeja Sapkowskiego, nękał swoich agentów, aby załatwili mu casting. "Podobno dzwonili codziennie, aż Lauren S. Hissrich zgodziła się spotkać z namolnym aktorem, chociaż nie miała szkicu scenariusza." - To pokazuje, że się myliłam. Twórcy nie kierowali się wyglądem zewnętrznym a Henry Cavill tak bardzo chciał dostać tę rolę, ponieważ miał na nią pomysł. Aktor grał w grę "Wiedźmin 3" oraz przeczytał sagę powieści Andrzeja Sapkowskiego.
Jednakże twórcy nie chcieli działać pochopnie. przesłuchali dwustu kandydatów zanim rozpoczęli współpracę z Henry'm Cavillem.
Spotkałam się z wieloma komentarzami dotyczącymi złej jakości peruki Geralta. Moim zdaniem to prawda, że nie da się zapomnieć, że nie są to prawdziwe włosy.
Następną postacią, o której chciałabym wyrazić zdanie to Yennefer. Moim zdaniem postać młodej czarodziejki była mimo wszystko ładniejsza przed przemianą. Możliwe, że odniosłam takie wrażenie, ponieważ ze skromnej, prostej dziewczyny stała się wyniosłą kobietą. Jednakże jestem pewna, że nie podobał mi się makijaż Yennefer po przemianie. Sądzę, że lepiej by wyglądała w smokey eye i z delikatnie różowymi ustami, nie zaś z makijażem samych górnych powiek i cielistą szminką.
Pomijając ten aspekt, który na szczęście nie ma żadnego wpływu na grę aktorską uważam, że Anya Chalotra bardzo dobrze wcieliła się w swoją rolę. Trafia do mnie jej mimika, jak przedstawiła emocje w danych scenach. Moim zdaniem prezentowała się naturalnie w roli pewnej siebie, jednocześnie trochę zagubionej, poszukującej siebie.
W Wyborcza TV, o którym już wspominałam, jest taki komentarz dotyczący aktorki - "Skromna i wycofana. Wywiady i spotkania z fanami nadal ją krępują." - Tym bardziej jestem zafascynowana sceną z dżinnem.
Kolejną postacią w serialu pod tytułem "Wiedźmin" jest Ciri. Nadal bazując na wiedzy z programu telewizyjnego Wyborczej dowiedziałam się, że twórcy początkowo chcieli zaangażować do tej roli dziecko tak, jak jest w książce, lecz trudno było znaleźć takie w odpowiednim wieku.
Prawdopodobnie dlatego, że nie mam sentymentu do pierwowzoru nie przeszkadza mi, że tę bohaterkę gra 18-letnia Freya Allan. Nie jest ona za dużej postury i przy Henry'im Cavillu wygląda zdecydowanie jak dziecko.
Teraz czas na moją ulubioną postać - Jaskier. W tę rolę wcielił się Joey Batey, który prywatnie gra i śpiewa w folkowej kapeli pod nazwą The Amazing Devil. Oprócz gitary i pianina towarzyszy mu również... lutnia. Trudno wymarzyć sobie lepszy materiał na barda. Moim zdaniem to właśnie ta postać ubarwia ten serial. Sprawia, że nie jest całkowicie ponury i tak, jak w życiu jest czas na smutek, ale też śmiech.
Widziałam porównanie w internecie oraz podobnież Freya Allan powiedziała, że przyjaźń Geralta i Jaskra jest niczym Shreka i Osła. Sądzę, że jest bardzo trafne.
Wobec serialu jest dużo zastrzeżeń, dotyczących nieścisłości serialu wobec książki, np. dlaczego Geralt nie ma brody i nosi jeden miecz zamiast dwóch. Jeśli chodzi o brak brody - znałam tę postać na tyle, by wiedzieć, że miał brodę i zdziwiłam się, że w tej wersji jej nie ma, ale nie odczułam, aby to było istotne (poza tym miał lekki zarost).
Co się tyczy mieczy - odszukałam na stronie https://www.eurogamer.pl/articles/2019-07-02-internauci-krytykuja-serial-wiedzmin-czy-geralt-powinien-miec-dwa-miecze [Dostęp: 29.02.2020 r.], że według powieści miał jeden miecz przy sobie, drugi zaś przy koniu. W grze natomiast miał dwa miecze przy sobie. Pamiętajmy, że serial powstał na podstawie sagi Andrzeja Sapkowskiego a nie gry.
Z powodu braku wiedzy z książek i gry nie rozumiem, dlaczego jest problem ze zbroją z Nilfgardu. Dużo osób mówi o nich "paskudnie pomarszczone pancerze". Moim zdaniem żołnierze nie wyglądali źle a zbroja odzwierciedlała ich podły charakter.
"Pozbawienie brokilońskich driad ich słynnych łuków i zastąpienie ich koślawymi kuszami i dzidami." (Wyborcza TV) Przyznaję, że gdy dowiedziałam się, jak powinny wyglądać driady byłam lekko rozczarowana tymi z serialu, lecz oglądając "Wiedźmina" nie odczułam, że źle wyglądają. Sądzę, że były przedstawione jako silne, zdolne za wszelką cenę ratować swoją krainę a chyba taki efekt chcieli osiągnąć twórcy, czyli można uznać, że wykonali zadanie prawidłowo.
Choć muszę się zgodzić z głosami, które mówią, że to dziwne, aby podejrzliwe i nieufne driady tak po prostu wpuściły fałszywego Myszowora i bez żadnego sprzeciwu pozwoliły Ciri i jej koledze iść wraz z nim.
Trudno także nie zgodzić się z opinią oglądających, że scena, gdy Geralt w końcu spotyka Ciri jest po prostu zabawna. Dziewczynka nigdy nie widziała Wiedźmina a biegnie do niego i rzuca mu się w ramiona; rosłemu, dorosłemu mężczyźnie. Gdyby tego było mało zadaje mu bezpośrednie pytanie "Kim jest Yennefer?", które brzmi jakby była zazdrosna. Teoretycznie może być, bo łączy ich szczególna więź, ale jeszcze raz przypomnę - w serialu to był pierwszy raz, gdy go zobaczyła.
" (...) widzów całkiem z "Wiedźminem" niezaznajomionych, serial wrzuca na głęboką wodę nie próbując należycie naszkicować im świata przedstawionego." (Wyborcza TV) Całkowicie się z tym zgadzam. Po pierwszym obejrzeniu całego serialu miałam w głowie - "Ale co się właściwie wydarzyło ?" Miałam jednak okazję obejrzeć wszystkie odcinki od nowa oraz osoby, znające treść książek oraz gry, dzięki którym udało mi się (tak mi się wydaje) pojąć sens fabuły.
Polskie akcenty:


  • Maciej Musiał jako rycerz Lazlo. Tej postaci nie ma w książkach, ale myślę, że był to sympatyczny dodatek. Rola nie była wymagająca ani nie trwała długo, ale uważam, że aktor sprostał w pełni zadaniu. 
  • Marcin Czarnik jako czarodziej renegat.
  • Polska lokacja - zamek w Ogrodzieńcu. "Lauren Hissrich wypatrzyła te ruiny podczas swojej pierwszej wizyty w Polsce."
  • W wersji dubbingowej głosu Geraltowi z Rivii udziela polski Wiedźmin z 2001 r. Michał Żebrowski. Choć uwielbiam tego aktora i uważam, że nikt inny nie mógł podkładać głosu pod tę postać to mam wrażenie, że dubbingując pan Michał Żebrowski tak naprawdę grał swoją rolę. Może jestem przewrażliwiona, może to tylko moje odczucia, ale sądzę, że to aktor, który nie umie grać drugich skrzypiec. Jest stworzony do głównych ról a oddając głos trzeba dostosować się do tej postaci na ekranie. Moim zdaniem głos nie zgrywał się z mimiką i grą, którą prezentował Henry Cavill. 
Na koniec chciałam Wam napisać cytat, który znalazłam w gazecie NETFILM Nr 6 (11) listopad-grudzień 2019 - "Zespół Netfliksa jest wyjątkowo wierny materiałowi źródłowemu, postaciom i wątkom, którym poświęciłem ponad 30 lat" - wypowiada się autor sagi, Andrzej Sapkowski. 

piątek, 31 stycznia 2020

Kraina lodu (2013)

Opowieść o dwóch siostrach, ich relacjach, uczuciach. Bajka pokazuje, jak wielką moc mają emocje, oraz jak ważne, jest by umieć zapanować nad nimi, znać siebie i wiedzieć, w jakich sytuacjach możemy w dany sposób się zachować. Istotne jest również, aby akceptować siebie.

Twórcy:

  • reżyserzy: Chris Buck, Jennifer Lee, 
  • reżyser polskiego dubbingu: Wojciech Paszkowski,
  • scenarzystka: Jennifer Lee,
  • scenarzysta polskiego dubbingu: Jakub Wecsile,
  • kompozytor: Christophe Beck,
  • materiały do scenariusza: Shane Morris, Hans Christian Andersen, Chris Buck, Jennifer Lee,
  • montażysta: Jeff Draheim,
  • scenografowie: Michael Giaimo, David Womersley,
  • producenci: John Lasseter, Peter Del Vecho, Aimee Scribner, Nicole P. Hearon,
  • dźwiękowcy: Doc Kane, Beauxregard Neylon, Angelo Palazzo, David E. Fluhr, Gabriel Guy, Odin Benitez, Adam Pleiman.
Aktorzy, którzy wzięli udział w polskim dubbingu:
  • Anna Cieślak jako Anna,
  • Lidia Sadowa jako Elsa,
  • Grzegorz Kwiecień jako Hans,
  • Paweł Ciołkosz jako Kristoff,
  • Czesław Mozil jako Olaf,
  • Krzysztof Dracz jako Arcyksiążę,
  • Miłogost Reczek jako Król,
  • Jacek Król jako Oaken,
  • Magdalena Wasylik jako Anna (partie wokalne),
  • Katarzyna Łaska jako Elsa (partie wokalne),
  • Marcin Jajkiewicz jako Hans (partie wokalne),
  • Malwina Jachowicz jako mała Anna (partie wokalne),
  • Julia Siechowicz jako starsza Anna,
  • i inni. 
Obsada oryginalnego dubbingu: 
  • Kristen Bell jako Anna,
  • Idina Menzel jako Elsa,
  • Jonathan Groff jako Kristoff,
  • Josh Gad jako Olaf,
  • Santino Fontana jako Hans,
  • Alan Tudyk jako Arcyksiążę,
  • Maurice LaMarche jako Król,
  • Livvy Stubenrauch jako młoda Anna,
  • Eva Bella jako młoda Elsa,
  • Spencer Lacey Ganus jako nastoletnia Elsa,
  • i inni.

Bajka, która od wielu lat cieszy się ogromną sławą. Powstało wiele gadżetów związanych z tą baśnią filmową. Niedawno również mogliśmy oglądać dalsze przygody sióstr Elsy i Anny. Ja jednak skupię się w tym poście na pierwszej części historii. 
Główne przesłanie bajki, które ja odczytałam to, że miłość jest największą mocą człowieka. Dzięki temu uczuciu Elsa była w stanie zaakceptować sama siebie, oraz odczarować siostrę.

Istotnym błędem ze strony rodziców było to, że izolowali córkę od społeczeństwa pogłębiając jej lęk, tworząc brak akceptacji. Oczywiście rodzice kochali obydwa swoje maleństwa, lecz zamiast pomóc Elsie uporać się z jej emocjami, nieświadomie dusili je w niej aż ona sama zaczęła uważać siebie za potwora.
Uczymy się poprzez doświadczenia. Starsza z sióstr przebywająca sama w pokoju nigdy nie nauczyłaby się żyć wśród innych ludzi. Owszem zraniła Annę, lecz każdy czasem rani drugiego człowieka. Należy umieć wziąć za to odpowiedzialność i przeprosić, lub potrafić naprawić szkody. W końcowej scenie mamy idealny przykład tego - Elsa sprawiła, że Anna zamarzła, ale właśnie tylko ona mogła sprawić, że lód stopniał. Nie Hans i nie Kristoff, któremu zależało na Annie, lecz właśnie ta siostra, która sprawiła jej tyle bólu.
Kolejny ważny aspekt - szybkie "zakochanie" Anny. Zastanówmy się, czy ona naprawdę była zakochana w księciu i chciała go poślubić, czy po prostu bała się być dłużej sama. Od śmierci rodziców nie miała z kim porozmawiać żyjąc w dużym zamku. Myślę, że się ze mną zgodzicie, że powodem była samotność. Nie znała Hansa, nic o nim nie wiedziała, a jak później się okazało - nawet nie był dobrym człowiekiem. Nie mówię, że nie można się szybko zakochać, lecz ważne jest to, aby być ze sobą samym szczerym. Nie chciała być konkretnie z nim, po prostu nie chciała być sama. Co powinna była zrobić ? Na pewno nie kłócić się z siostrą, która zwróciła jej na to uwagę.
Poboczne nauki, które moim zdaniem ta baśń filmowa przekazuje to na przykład fakt, że Kristoff i Swen nawet będąc mali pomagali dorosłym przy pracy. Oczywiście na miarę swoich sił. Nikt nie wymagał od nich, aby dźwigali tyle samo, co dorośli. Jednakże warto od najmłodszych lat uczyć, że zabawki nie sprzątają się same. Eliminowanie bałaganu nie musi być formą smutnego obowiązku. Można z dzieckiem zorganizować wyścigi kto, szybciej zapełni pojemnik z zabawkami. Warto dać podczas takiej rywalizacji fory, by nie zniechęcić młodego członka rodziny. Nikt nie lubi przegrywać.
Inną lekcją jest to, że marzenia się spełniają. W piosence Olaf śpiewa, że chciałby żyć latem. Przypominam, że ta postać jest bałwanem, czyli nie jest to możliwe, by śnieg utrzymał się w ciepłą porę roku a jednak... Elsa stworzyła specjalny niż, który towarzyszył Olafowi i utrzymywał go przy życiu.
Oczywiście to jest bajka i nie powinno się jej znaczenia brać dosłownie, lecz uważam, że te aspekty były dość wyraźnie zaznaczone przez twórców.
Uwielbiam w tej baśni filmowej poczucie humoru.
"Będę nadziany." - słowa Olafa, gdy nadział się na sopel a na myśli miał, że to dobra wróżba bogactwa w przyszłości.
"Możesz mówić, że poleciałam na ciebie." - słowa Anny, gdy spadła w ramiona Kristoffa. W innym znaczeniu można to rozumieć, że młody mężczyzna spodobał się Annie.
"Chcesz to drwij
chcesz to kpij
chcesz to nawet bałwanem zwij" - a to mój ulubiony cytat. Rozumiem go w ten sposób, że Olaf wie, kim jest i choć może ktoś uważać go za niemądrego, nazbyt marzycielskiego to on wie kim jest i nikt nie jest w stanie zepsuć mu humoru i wmówić, że powinien być inny.

No i to na tyle w tym poście. Jeśli macie jakieś swoje przemyślenia to zapraszam to pisania komentarzy, lub prywatnych wiadomości 😉

Parasite (2019)

Film, który dostał Złotą Palmę w Cannes oraz cztery główne nagrody na Oscarach w 2020 roku (najlepszy film, najlepszy film międzynarodowy, n...